I znowu

 

Odkrywanie zagadek przeszłości niesie ze sobą ciekawość, ekscytację. To jak otwieranie najniższych szuflad ze szpargałami, tudzież “przydasiami”, w babcinej komodzie, w której można znaleźć wszystko. Stare zdjęcia, przedmioty niewiadomego pochodzenia czy przeznaczenia. Pojawiają się pytania. Na niektóre uzyskujemy odpowiedzi drogą dedukcji, samodzielnie. Pozostałe odpowiedzi znajdujemy po prostu w historii, anegdotach i tym podobnych. Tajemnica, magia… Nie ukrywam, że namiastkę takiej magii z lat dziecinnych poczułem, kompletując materiały o grupie I znowu.

 

 

 

 

Zespół I znowu narodził się z przyjaźni. Pewnego dnia roku 2001, grupka zaprzyjaźnionych sobie osób wpadła na pomysł, aby wspólnie pomuzykować.Jak to w podobnych zbiorowościach bywa, wszyscy potrafili grać na różnych instrumentach. Siłą twórczą był, wspomniany już przy okazji poprzedniej kapeli, Krzysztof Rożek, a kierowniczką całego “zamieszania” została Agnieszka Rybicka

    

 

 

 

         

 

     


  

 

Agnieszka wspomina:
“Naszym słuchaczem był Rożek, nasz domowo-kulturowy akustyk. Szczerze powiedziawszy mam wrażenie, że ta nasza muzyka to dzięki niemu się zrodziła.”


W tym miejscu płynnie przechodzimy do wymienienia uczestników zgromadzenia. Tych stałych, jak i tych, którzy swój wkład w I znowu mieli:

 

Agnieszka “Ryba” Rybicka - instrumenty dęte, blaszane (Szałamaje, Zespół Muzyki Myśliwskiej DeLuxe)

Daniel “Gola” Patalas - gitara (3SW, Lombard, Felicjan Andrzejczak)

Gosia Rybicka - bas

Jurek “Pilon” Śmierzchalski - perkusja (3SW, Uliczny Opryszek)

Piotr Strugała - akordeon, kozioł biały (Otwarty Projekt Dźwięku, Kapela Ziele)

 

 

Nie można także pominąć:

Roberta Rekiela - pierwszego bębniarza zespołu,
Ryszarda Eichorsta - Pan Rysiek wymiatał na saksofonie.

 

 

(Kierowniczka wspomina jeszcze o klawiszowcu i operatorze fletu. I tutaj zagadka dla Państwa! Czy pamiętacie, jak nazywali się wspomnieni muzycy?).

 

O muzykach grupy I znowu na pewno można powiedzieć, że mieli fantazję, dystans do swoich działań i - co ważne - poczucie humoru, co wiąże się z powstaniem nazwy zespołu. “Kapela z Sini” ewoluowała do “I znowu”. Nowa nazwa to efekt żartobliwej reakcji na “kolejny zespół oscylujący wokół muzyki folkowej”.



Cytując Agnieszkę:

“Nazwa powstała z naszej fantazji, dotyczącej tego, że skoro gramy ludowiznę, to Ci którzy nas słuchają, mają taką reakcję: Znooowuuuu!”.

 

Inne (aczkolwiek podobne) wspomnienia odnośnie powstania finalnej nazwy zespołu ma Piotr Strugała:

“Trzeba było wymyślić nazwę. Podczas prób ćwiczyliśmy głównie dwie piosenki i zawsze ktoś na próbie mówił  "I znowu" (w sensie znowu ćwiczymy to samo). Z tego, co pamiętam, stąd nazwa. Wcześniej była to Kapela ze Sini, ale jakoś zmieniliśmy ją.”

 

Zespół zdecydowanie stawiał na spontaniczność w działaniu. 

 

Agnieszka określiła to w ten sposób:
“Założenia i rysu nie było żadnego, zaczęliśmy muzykowanie od wspólnego pogrywania, szukając wspólnego brzmienia ciekawego dźwięku, zestawów akordów wywołujących ciary na plecach”.

Czyż nie o to właśnie w muzyce chodzi? ;)

 

Pilon mile wspomina te czasy:

“Stworzyliśmy coś dziwnego. Mocna sekcja rytmiczna, niesamowita Małgorzata & Pilon, plus bardzo mocna gitara Goli no i do tego instrumenty dęte i ludowe kozioł biały i akordeon - Młody (Piotrek). Różnego rodzaju dęciaki, to Agnieszka.

Graliśmy głównie instrumentalnie. Mieliśmy kilka swoich kawałków. Oprócz tego covery takich kapel, jak np. Van Halen. Graliśmy dosyć ostro, ale melodyjnie.”

 

 

Rok 2001. Z bezkształtnej masy powoli zaczyna wyłaniać się I znowu.  Późna wiosna. Polsko - francuski spektakl w reżyserii Ireneusza Solarka pt. “Żywioły” o obliczach sił natury, zrealizowany w ramach projektu “Młodzież dla Europy”. Agnieszka wraz z Remim Tridotem (gościem z Francji - dyrygentem) współtworzy muzykę do tego wydarzenia. W lipcu odbywa się pierwsza edycja Festiwalu Experyment. Finałowy spektakl pt. “Barka Rudego” - performance. Na podstawie pomysłu Andrzeja “Rudego” Urbańca i Irka Solarka, ojców festiwalu. Projekt również wzbogacony o muzykę autorstwa Agnieszki.

 

“Zagrana na zestawach rytmicznych, rury, beczki, blachy co nam w ręce wpadło, potem do tego syntezator, akordeon, kozioł. Tak to się zaczęło.”

 

   

 

Piotrek wspomina:

“Dla mnie to był świetny czas, gdzie poza nauką w średniej szkole muzycznej miałem okazję pograć muzykę rozrywkową w fajnym składzie i z fajnymi ludźmi. Byłem najmłodszym członkiem zespołu, przez co zawsze byłem wysyłany po piwo podczas prób do “To Tu”. Czułem się trochę jak taka maskotka zespołu. Fajny i bardzo twórczy czas, który szkoda, że tak szybko się skończył .”

W okresie przedświątecznym powstaje zestaw kolęd, na jasełka wystawiane w Technikum Leśnym w Rogozińcu. Mniej więcej w tym czasie do I znowu dołącza Pilon.

 

Pilon:
“Spotkaliśmy się. Przypadkowy projekt. Mieliśmy zagrać coś z dzieciakami. Bodajże wieczór kolęd - pomysł Agnieszki. Tak powstało I znowu. Rewelacyjna odskocznia od życia codziennego, pozostałych kapel i grania”.

 

W roku 2002 krystalizuje się styl grania kapeli. Mocne rock'n'rollowe brzmienie podsycone regionalizmem (kozioł, róg, trąba, bębny, gitary). Powstaje kilka utworów o tematach ludowych naszego regionu.

 

Festiwal Kolęd i Pastorałek w Lwówku. Kapela otrzymuje wyróżnienie. Wiosną rozpoczyna się cykl koncertów w kazamatach. Zespół prezentuje się na imprezach gminnych (Dni Zbąszynia, Festyn integracyjny wsi w Stefanowie). Nadchodzi lipiec. Kolejna edycja festiwalu Experyment. Finał pt. “Fiolet”. Niezastąpiona Agnieszka po raz kolejny komponuje muzykę do finałowego przedstawienia. Jesień to okres koncertów klubowych, tak też kapela prezentuje się w kilku Poznańskich klubach (Saloon, Czarna Owca).

 

   

    

 

Rok 2003, to przede wszystkim koncert na Gali Osobowości Roku w Zielonogórskiej palmiarni (w lutym). Koncert na zbąszyńskim rynku podczas majówki, a także Festiwal Piosenki Czerwonokrzyskiej w Krajence. Niestety pod koniec roku zespół kończy działalność.

 

 

I tak oto kończy się ta historia. Moja ciekawość została zaspokojona, liczę, że Państwa również. Nawiązując do wstępu… Pora pozbierać “gramajdy” do szuflady i wsunąć ją z powrotem do babcinej komody.

 

Mam nadzieję, że jeszcze przyjdzie taki czas, że ta grupka przyjaciół spotkać się po latach i dzięki nowym doświadczeniom i pomysłom (i) Znowu ich usłyszymy w odświeżonym, współcześniejszym wydaniu. :)

 

W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego artykułu - za poświęcony czas, zdjęcia, materiały i sentymentalną podróż w czasie. Agnieszka, Małgosia, Piotrek, Pilon - dzięki!